"Metalowa Dolna" ~ Bruno Kadyna

maja 07, 2017


"Ostatecznym, prawdziwym świrem staje się człowiek chyba wtedy, kiedy wierzy się w to, co widzi."


   Niech nie zmyli Was okładka, to nie jest kolejna książka o budowaniu formy na lato, które coraz bliżej. Ta książka jest o czymś zupełnie innym. Czy mówią Wam coś te słowa; choroba, leczenie, chemia, hospicjum, rak? Przeczuwam, że tak, bo mi niestety też. Ta książka właśnie o tym jest, a dokładniej o tym jak czuje się osoba, która straciła kogoś bliskiego. 


  "Metalowa Dolna" opowiada o zwykłym mężczyźnie, który ma na imię Tomasz. Tomasz bardzo lubi trenować w swojej małej, nieco obskurnej piwnicy. Robił to od zawsze, jednak od pewnego momentu ćwiczenia stały się jego taką jakby ucieczką. Ucieczką od rzeczywistości. Od brutalnej rzeczywistości. Dlaczego brutalnej? Jego żona Kasia, ukochana kobieta, miała raka. Chorobę, która powoli, jednak niestety zazwyczaj skutecznie, zabija, Tomek starał się dbać o żonę. Dużo pracował, mimo, że niekoniecznie przepadał za swoim miejscem pracy. W domu opiekował się nią jak tylko mógł. Jedyną chwilą ucieczki była jego mini siłownia. Ale nawet i tam o niej myślał. Jak to z rakiem bywa, Kasia miała dobre i złe dni. Czasem ledwo podnosiła się z łóżka, a czasami mogła normalnie funkcjonować. Jednak pewnego razu Tomasz nie przyszedł na trening, Chyba łatwo się domyślić dlaczego. Kiedy zrozpaczony wraca do swojej małej siłowni dostrzega Coś. A co to za Coś? Tego nie wie sam główny bohater, boi się nawet, że postradał myśli. Tajemnicze Coś poznajemy razem z Tomaszem na kolejnych stronach książki. 


  Książkę przeczytałam bardzo szybko, bo zajęło mi to około godziny. A to dlatego, że jest króciutka (ma około 110 stron). Rozdziały są nietypowe, bo podzielone na Treningi. Styl pisania jest jasny, przejrzysty i klarowny. Nie ma jakiś udziwnień i starań robienia z tego poematu. I chyba właśnie to tak bardzo mnie ujęło, Bo dzięki temu nieco szorstkiemu typu narracji ta książka ma charakter i czuć, że jest prawdziwa. Tak jest prawdziwa mimo, że Bruno Kadyna wprowadził element fantastyczny. A może i nie fantastyczny, kto to wie? Na pewno był to udany zabieg, który dodatkowo pogłębił warstwę emocjonalną utworu. Czytając książkę czułam jakbym po prosu rozmawiała z Tomkiem, jednocześnie bardzo go rozumiałam, bo niestety niecały rok temu i ja straciłam kogoś bliskiego. Doskonale pojmowałam jego zachowanie i to co w danym momencie czuł. Mimo tego, że sam nie wiedział co czuł. Bo tak jest, Masz świadomość, że dana osoba jest chora. Wiesz, że pewnego dnia może jej zabraknąć, Jednak mimo to uparcie wierzysz, że tak naprawdę to nie jest realne. Czujesz, że pewnego dnia wstaniesz i okaże się, że jednak lekarze się mylą i wszystko wróci do normy. Szczególnie kiedy osoba chora lepiej się czuje, ty już automatycznie dorabiasz sobie teorię, że będzie coraz lepiej. A potem ona znowu trafia do szpitala, a ty czujesz.. No właśnie co czujesz? Złość, gorycz, rozczarowanie, smutek, żal? Ciężko stwierdzić. Aż w końcu ktoś umiera, a Ty nie wiesz co zrobić, Iść płakać, bo to niby pomaga? Czy udawać twardziela, kiedy wszystko Ci o niej przypomina? To właśnie te pytania bez odpowiedzi, na które nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć i pomóc innym. 


  Bruno świetnie trafił w mój gust, bo książka jest prawdziwa, szczera i bez ozdobników. Mimo to jest na swój sposób magiczna i ma niepowtarzalny, fascynujący klimat. Muszę przyznać, że "Metalowa Dolna" strasznie mnie wzruszyła. Pewnie dlatego, że utożsamiłam się z głównym bohaterem. Kurczę, nawet polubiłam Tomka! A małe Cosie bardzo mnie rozczuliły. Od teraz kiedy będę szła do piwnicy będę miała je gdzieś tam z tyłu głowy. Moim zdaniem debiut Pana Bruna Kadyny jest jak najbardziej udany. Przede wszystkim serdecznie gratuluję pomysłu na powieść, bo trzeba przyznać, że jest nietypowy. Jedyne co psuje efekt to okładka. Jestem wzrokowcem i ta pozycja raczej by mnie nie zainteresowała na półce. Jednak po przeczytaniu książki, okładka nabrała innego znaczenia i patrzę już na nią nieco bardziej przychylnym okiem.


  Serdecznie polecam Wam tę powieść, szczególnie gdy jesteście wielbicielami męskiej, szczerej, ale i bardzo intrygującej, ciekawej prozy. 
  Bardzo dziękuję za zaufanie autorowi i zapraszam Was na jego stronę, gdzie możecie również znaleźć jego opowiadania: brunokadyna.pl 

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Raczej nie przeczytam, choć recenzję naprawdę bardzo miło mi się czytało, to sama książka raczej nie przypadłaby mi do gustu :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, że spodobała Ci się moja recenzja! <3

      Usuń
  2. Faktycznie okładka raczej nie zachęca do sięgnięcia po te pozycje. Jednak dzięki Twojej recenzji na pewno sie skuszę. Uwielbiam męska prozę- lepsze to niż wszechobecne romanse i obyczajowki. Masz piękny blog. Ciekawe recenzje i cudne zdjęcia. Obserwuje i zapraszam do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, dziękuję za tyle miłych słów! <3 Naprawdę bardzo mi miło i z chęcią zajrzę do Ciebie.
      Ja też raczej wolę prostą i szczerą męską prozę niż typowe romansidła, które są dla mnie przeokropnie nudne.

      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  3. Zainteresowałaś mnie, normalnie nie zwróciłabym na to uwagi :) Okładka faktycznie w ogóle nie przyciąga wzroku. Dużą zaletą jest to, że książka jest krótka, a ja wciąż poszukuję jakiś krótszych pozycji w przerwie między cegłówkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz męską prozę, to z ręką na sercu mogę tę książkę polecić. Szczególnie, że jest króciutka. :)
      Autor powiedział, że kolejne wydania będą z milszą dla oka okładką. :)
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz! <3

      Usuń

Wyświetlenia